Jak wypchnąć chore dziecko do przedszkola? Poradnik rodzica.

chore dziecko w przedszkoluPrzyszła jesień, niestety wraz z nią rozpoczął się sezon chorobowy. Jeszcze niby wszyscy udają, że cieszy ich zbieranie kasztanów, żołędzi i liści oraz rzeźbienie z nich paszczaków zwanych szumnie  ludzikami 😉 Za chwilę jednak wszyscy, bez wyjątków, będziemy walczyć z glutem do pasa i rotawirusami. Na infekcyjnej loterii podwójne szanse mają wszyscy ci, których dzieci uczęszczają do placówek typu żłobek czy przedszkole. Wiadomo, że nikt nie lubi sytuacji, kiedy na 10 umówił się do fryzjera czy kosmetyczki, ewentualnie musi iść do roboty, a rano dziecko budzi się powiedzmy zakatarzone. Co tu robić? Choć większość rodziców z wypychaniem chorych dzieci do przedszkoli radzi sobie znakomicie, postanowiłam napisać taki króciutki przewodnik dla tych kilku sierot, które dopiero zaczynają swoją przygodę z tematem lub po prostu, z sobie tylko znanych powodów, nie ogarnęły jeszcze podstaw.

Wyróżniamy takie trzy podstawowe myki – techniki, które zna każdy rodzic przedszkolaka:

NA ZAKRZTUSZENIE

Wchodzimy do żłobka/przedszkola, a dziecko jak na złość, oczywiście, jakby nie mogło wybrać sobie innej chwili na wyplucie płuc – kaszle jak stary gaźnik. Sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna. Co robić, to palące pytanie pojawia się w takiej chwili w głowie każdego rodzica, który tylko marzy o tym, aby porzucić swoje chore potomstwo w placówce. Takim uniwersalnym rozwiązaniem jest zakrztuszenie: “oj, coś ci wpadło do garła?!”. “Kłaczek?!” – to fajna wymówka dla kociarzy, nigdy nic nie wiadomo, co nie? Jeśli palące spojrzenia innych rodziców nie ustają, można dodać (tylko chociaż spróbujcie brzmieć naturalnie!) – “nie wygłupiaj się”. Ah, te dzieci i ich psikusy, co?

NA UCZULENIE

Glut do pasa, kichnięcie za kichnięciem – co robić, jak to wytłumaczyć, kiedy cisza w szatni i oskarżycielskie spojrzenia innych rodziców stają się nie do zniesienia? Oczywiście jest to uczulenie. To nic, że wczoraj go nie miał, z tymi uczuleniami, to nigdy nic nie wiadomo. Na kurz, na kwitnące trawy, w ostateczność na gluten lub krewetki, które zjadł na kolację. Do tego koniecznie zbolała mina rodzica, który zmaga się z alergiami, plagą XX wieku. Nikt tego nie podważy, wszyscy zadowoleni, można biec do kosmetyczki lub na ploteczki, droga wolna!

NA “W DOMU NIE KASZLE”

To sposób bardzo popularny szczególnie wśród informatyków – przyzwyczajeni odpowiadać: “dziiiiwne, u mnie działa!”, delikatnie przekształcili swój zawodowy slogan. W sytuacji, kiedy dziecko krztusi się kaszlem, kicha i prycha, ze zszokowaną miną stwierdzają w szatni: “w domu nie kaszle/nie kicha/nie ma kataru”. Aby brzmiało autentycznie, przyda się lekki wyrzut w głosie. Taka wiecie – delikatnie wyrażona pretensja, w końcu podobno nie ma lepszej obrony niż atak. Nikt nie napadnie na rodzica, który w zasadzie sam ma pretensje, że zdrowie jego dziecka szwankuje TYLKO W TYM MIEJSCU. Oczywiście nikt nie będzie poddawał tego w wątpliwość, bo życie każdego rodzica małego dziecka pełne jest cudów. Do tego stopnia, że wszyscy w nie wierzymy i łykamy każdą ściemę bez wahania.

W kolejnym odcinku poradnika przejdziemy do kwestii bardziej zaawansowanych, dziś – wiadomo – skupiłam się na zupełnych podstawach. W części drugiej będzie o tym, jakiego fluidu i pudru najlepiej użyć, by zatuszować ospę, gdzie kupić luźniejszy dresik, w którym spokojnie schowacie nogę w gipsie i takie tam inne, ale równie przydatne rodzicielskie triki.

Stay tuned!

A jak już zostawicie dziecko w przedszkolu, to chodźcie na INSTAGRAM! Jak się bawić, to się bawić! 😛

68 komentarzy

      1. Reply
        Kinga

        Też jestem nauczycielem, również słyszę codziennie rano tłumaczenia o alergi albo braniu syropu wykrztusnego 😀 W mojej grupie wszyscy są chorzy, w tej chwili ja również. Niestety w prywatnych placówkach o zwolnieniu można tylko pomarzyć. Więc jak ktoś z rodziców pyta dlaczego przychodze

      2. Reply
        Kinga

        Też jestem nauczycielem, również słyszę codziennie rano tłumaczenia o alergi albo braniu syropu wykrztusnego 😀 W mojej grupie wszyscy są chorzy, w tej chwili ja również. Niestety w prywatnych placówkach o zwolnieniu można tylko pomarzyć. Więc jak ktoś z rodziców pyta dlaczego przychodze chora do pracy i zarażam jego dziecko to odpowiadam, że najpierw jego dziecko zarazilo mnie.

  1. Reply
    Magda Ś.

    Dziś właśnie taki popis był u Z. w szatni. A ja sierotka tak patrzę na te “weteranki” i oczom swym nie wierzę 🙂

  2. Reply
    Ania

    Ha, ha, ja stosuję “w domu nie kaszle” 😀 Choć akurat to często prawda, wydzielina po nocy spływa do gardła i dzieci zaczynają kasłać jak szalone akurat w szatni 😉 Czasem tez jest tak, że w domu pokasłują, z duszą na ramieniu prowadzę dzieci do przedszkola i potem po południu pytam, czy nie kasłali i uff… zazwyczaj nie 🙂

  3. Reply
    Aga

    Ja bym dodała jeszcze sposób na wepchnięcie dziecka z gorączką do przedszkola/żłobka – podać mu nurofen przed wyjściem z domu lub w szatni. 🙂

    1. Reply
      Aśka

      O tak, tak! Znamy to u nas doskonale! Dzieciaczek ledwo zipie, widać że coś go mocno bierze, siedzi taki osowiały od samego rana ale gorączki nie ma, więc dla nas też brak podstaw do odesłania do domu… Za to po 4-5 godzinach temperatura 39 stopni.Ostatnio nawet jedni rodzice po naszym telefonie, by odebrać synka który ma gorączkę, wpadli do żłobka z już przygotowaną “strzykawką” z ibupromem, bo “na pewno zaraz mu pomoże”… Ręce opadają…

  4. Reply
    Basia

    A wzięła Pani kiedykolwiek pod uwagę, że właśnie takim NIEODPOWIEDZIALNYM zachowaniem skazuje Pani inne dzieci i nauczyciela na zarażenie? Jestem nauczycielem i zawsze powtarzam sobie w głowie: “CZY TEN RODZIC NAPRAWDĘ UWAŻA NAUCZYCIELI ZA KRETYNÓW?!” Wybaczcie, ale to wy się wtedy OŚMIESZACIE, a każdy nauczyciel już sam wyrabia sobie o was opinię. A pisanie o tym posta już totalnie rozłożyło mnie na łopatki! Śmiech na sali!

      1. Reply
        Radek

        Kaja, przy takich wpisach musisz zamieszczać wielki napis “UWAGA! TEKST O ZABARWIENIU HUMORYSTYCZNYM!” bo inaczej niektórzy wezmą na sero, jak widać…

    1. Reply
      Anita

      jeeenyyy.. przecież wiadomo, że to nie jest typowy “poradnik” i tekst napisany jest z ironią. Życzę miłego dnia i większego dystansu 🙂

    2. Reply
      Gosia

      Czemu mnie nie dziwi,że to akurat nauczyciel nie zna słowa”sarkazm” i “ironia”. A czytanie ze zrozumieniem to już wogóle wyższa szkoła jazdy. Prawda?

  5. Reply
    Dominika

    Ależ droga Pani to tylko podstawy 🙂 kreatywność ludzka nie zna granic 🙂 wiem coś o tym jako nauczyciel w przedszkolu 😉 Pozdrawiam serdecznie

  6. Reply
    Martha

    Kto jak kto, ale Rodzice naprawdę stosują takie triki! Zdarza się nawet, że przynoszą lekarstwo i dają rozpiskę kiedy mam (jako przedszkolanka) podać. Ale nie daj Boże mi się zdarzy wydmuchać nos…
    Wiadomo, dziecko musi chorować, żeby się uodpornic I wiadomo, że nie każdy może brać od tak wolne w pracy, ale szanujmy się 😉 I uczciwie się powinno powiedzieć, że moje dziecko to czy tamto-wtedy i nauczyciel wie, żeby częściej nosek wytrzeć i starać się indywidualnie zająć dzieckiem 🙂
    Ale tekst trafiony! 🙂

  7. Reply
    Matka - nauczycielka

    Nie chcesz usłyszeć słów jaki cisną mi się pod twoim adresem!! Mam nadzieję, że twoje dziecko i dzieci innych “mądrych” rodziców odpłacą wam na stare lata. I wtedy będziesz się cieszyła jak Twoje już dorosłe dziecko zostawi Ciebie starego schorowanego człowieka na pastwę losu!! Powodzenia myśl/cie dalej tylko o sobie!!

  8. Reply
    Ania

    Bardzo się ubawiłam 🙂 My stosujemy “ojej co Ci się stało”. Tekst zyciowy choć przyznam, ze jak córka wraca po chorobie do przedszkola a ja słyszę kaszlące i zasmarkane dzieci to czuje z jednej strony strach z drugiej żądze krwi!

  9. Reply
    Axie

    Tak mówicie o tym sarkazmie, a ja zacytuję dr House’a- Na papierze nie będzie widać:)
    Sama jestem nauczycielką w przedszkolu i może Wam wydaje się śmieszne, że ktoś wziął ten tekst na poważnie, ale wierzcie mi, że nie takie rzeczy rodzice robią:) więc sama czytałam i modliłam się, żeby to był żart… Tylko że teraz jest tylu ludzi nieodpowiedzialnych i lekkomyślnych, że podejrzewam, iż nie jeden czytał ten tekst i myślał- Co za wyświechtane pomysły, przecież to już w żłobku znaliśmy:)

    Pozdrawiam ciepło:)

  10. Reply
    Marta

    przyjedz do Francji albo UK to sie przekonasz do czego sie posuwaja szkoly zeby przyprowadzic dziecko nawet chore, bo przeciez frekwencja byc musi! Mnie rozlozyl dyr szkoly do ktorej chodzil synek jak zadzwonill do nas jak syn mial ospe wietrzna, ze skoro minely juz cale 3 dni (!!!) to napewno przyschlo i dziecko moze wrocic na zajecia.

  11. Reply
    Talkablespl

    Podzielam większość opinii: txt bardzo fajny… a tym co chorują na brak humoru polecam osłodzić sobie dzień jakimś dobrym ciasteczkiem i jeszcze raz zerknąć na txt. 😉 o ironio!

  12. Reply
    MADLENN

    U mnie w przedszkolu Tata usilnie próbował wczoraj wmówić mi, że dziecko udaje kaszel “for fun” xD dzisiaj odesłałam je z gorączką prawie 39 stopni, na komentarz “a ponoć wczoraj udawała” nie pisnął już ani słówka ^^

  13. Reply
    Karina

    Pani też mają swoje triki wiedzą wszystko po zadaniu pytania “A w domu mama podaje syropek?” no i oczywiście mierzą temperaturę nawet po 4-4-4-godzinnym pobycie dziecka.

  14. Reply
    Weronika

    Żenada. Szkoda czasu czytać. Może napisze jeszcze Pani tekst :”Jak podcierać dupcie niemowlaka??” Pozdrawiam i życzę rozumu.

  15. Reply
    podlasianka.

    Cos czułam,ze to może być ironiczne…ale jakże prawdziwe…Rodzice(niektórzy)to mają fantazję, w żłobku standardem jest “kaszle,gorączkuje,z gilami do pasa -niekiedy przez caly rok!!bo…zęby idą..bo ma refluks(ale tylko u was),
    Oczy piękne zapalenie spojówek -musiał potrzeć….Albo dziecko sie dławi,nie da rady oddychać w domu zdrowiutkie.
    Ostatnio mama-nauczycielka w przedszkolu oddaje synka i mówi”miał gorączkę wczoraj,przedwczoraj,dzis źle sie czuje ale rano nie miał temperatury…jakby cos sie działo proszę dzwonić ….albo może by pójść do lekarza nie???(dziecko odesłane po godzinie do domu z 39’c)…

  16. Reply
    Karola

    Tekst rewelacja! Ubawilam sie a jeszcze bardziej rozbawilo mnie czytanie komentarzy- mam wrazenie ze najwiecej osob, ktore nie zrozumialy ironi to właśnie NAUCZYCIELE hahaha

  17. Reply
    Katarzyna

    My się jeszcze spotkaliśmy z takim sposobem: mama z dzieckiem idzie do przedszkola, nagle, przed wejściem bach! Matka zawija dziewczynkę za róg. Mąż zaniepokojony idzie zobaczyć co się stało. Okazuje się, że mała wymiotuje. A matka patrzy przerażona, że ktoś zobaczył i mówi: to nie rota, to ze stresu!

  18. Reply
    Anna

    Ostatnio wpadłam z Córką na zakupy do dużego sklepu z ciuchami. Moja 4 – latka miała akurat atak kaszlu, a ja na to głośno: “bidulko, pewnie od tego kurzu masz podrażnione gardełko” i z pretensjami spojrzałam na ekspedientki, buszując dalej między wieszakami. Kaszel po jakimś czasie ustał a ekspedientki skakały wokół mnie z przepraszającymi minami.

  19. Reply
    Luba

    Świetny tekst. Pracuję z dziećmi i potwierdzam, to wszystko co tu zawarłaś dzieje się na prawdę i czasem tak sobie myślę, że rodzice w takich sytuacjach mają większą wyobraźnię, niż ja podczas wymyślania zabaw dla ich dzieci 😉
    Czekam na kolejną część. Fajnie, że przedstawiłaś to w takiej groteskowej formie. Dziwi mnie tylko jedno, przejrzałam sobie komentarze (tak już mam, że jak już czytam to i komentarzy nie odpuszczam). Oczom nie wierzę, niektóre osoby podpisują się jako nauczyciele (uważają się też za nich – o tym to też można tomy pisać) i nie rozumieją Twojego tekstu. Tak tkwiąc w tym zamyśleniu, miejscu i czasie…myślę sobie – ja nie myślę w tym momencie, ja doznaję szoku. Uważałam do tej pory (zdania szybko nie zmienię), że jedną z przewodnich cech nauczyciela/opiekunki/cioci/niani etc. powinien być właśnie humor i wyczucie sytuacji no i odróżnienie “serio, serio” od sarkazmu. Trochę przykre, ale tak czy owak –
    pozdrawiam Ciebie i swoje koleżanki po fachu. 🙂

  20. Reply
    Anna

    Pracuję w placówce dziecięcej i to co jest w tym artykule nie jest żartem.Bardzo często tak się zdarza. Niestety to smutna prawda😑

  21. Reply
    Magdalena

    Powiem tak. Mieszkamy w Norwegii i tu nie ma problemu że dziecko przyjdzie z katarem czy kaszlem do przedszkola. Moja zawsze chodzi i nikt z tego nie no halo. Tutaj to normalne. Chyba że wiem iż córka się męczy to zostaje w domu a tak….idziemy. Co ciekawe młoda złapała bakterie i dostała antybiotyk. Mówię dobra 10 dni w domu, a lekarz? Nie, nie. Może po 2 dniach iść bo już nie zaraża. Więc dałam antybiotyk do przedszkola o bezproblemowo opiekunki podawały dziecku. W taki sposób dziecko się uodparnia na wszelkie wirusy.

  22. Reply
    AN

    Chciałabym dołożyć swoje 5 gr z innej jeszcze nie ujętej do tej przez nikogo strony. Córka kaszle, katar ale bez gorączki i lecimy do lekarza a ten proszę przyjść w trzeciej dobie choroby. Co przez te 3 dni robicie? Macie zawsze zwolnienie z pracy? Nawet jak się uda ubłagać babcię, albo załatwić na szybko urlop to wizyta u lekarza i “osłuchowo czysta” a płuca wypluwa. I w szatni właśnie często słychać te doby albo czystość – z własnego doświadczenia właśnie tak sobie to wyobrażam, że część tak ma. Nie wsadzajmy wszystkich do jednego worka. Czasy mamy jakie mamy….

  23. Reply
    https://bobreczki.wordpress.com/

    “Zanim użyjesz sarkazmu, upewnij się, że wszyscy znają jego znaczenie” – niewykonalne, ludzie podzielą się na tych, co po prostu załapią, na tych, którzy się oburzą i na tych, którzy zaczną naśladować.
    Ogólnie świetny blog, będę zaglądać 🙂

    1. Reply
      Kas

      Co za głupi komentarz. A jak jest duże? Do szkoły już można chore wysłać ? A te małe to przepraszam z czego ma żyć jak matka nie pracuje, a powiedzmy jest samotna.

  24. Reply
    Aga

    Tylko ze katar i kaszel to nie powod zeby dziecko siedzialo w domu! One maja nabrac odpornosci. Jak dziecko ma goraczke i sie zle czuje to wtedy zostaje w domu. Nie wierze co czytam czasami… Masakra

  25. Reply
    Paulina

    Ej, ale mój syn w okresie grzewczym naprawdę kaszle tylko rano i nikt nie wie dlaczego :D. No i teraz pewnie wychodzę na weterankę prowadzenia chorego dzieciaka do przedszkola i to jaką wytrwałą, bo przez cały okres grzewczy :D.
    A co do metod wypychania, poproszę jeszcze coś na świnkę i wymioty, no chyba, że można przy zwracaniu poerwszego sposobu “na pewno się zakrztusił” 😀

  26. Reply
    A.

    Uwielbiam to 😉 Można jeszcze powiedzieć, że termometr w przedszkolu jest zepsuty i dziecko z pewnością nie ma 39, bo w domu nie miało…

  27. Reply
    Gaga

    Jak mój syn chodził do przedszkola to w szatni komentarze i tłumaczenia były zbędne bo WSZYSCY rodzice odsmarkiwali swoje dzieci😂 Wszystkie były chore na to samo 😂

  28. Reply
    https://bobreczki.wordpress.com/

    A swoją drogą moja córka we wczesnym przedszkolu kaszlała przez pół roku i nic jej poza tym nie było, bo byliśmy u różnych lekarzy, prawdopodobnie była to alergia, na testach takiemu maluchowi nic nie wyszło i po paru latach przeszło po prostu. I to akurat nie była ściema, więc reguły tak naprawdę nie ma.

  29. Reply
    An

    Kaszel przy katarze związany jest z podrażnieniem gardła przez spływający katar. Byłam u lekarza 2 razy w ciągu tygodnia (katar, kaszel brak gorączki) przede wszystkim w celu osłuchania czy nie zeszło na oskrzela. Gardło jest czyste, kaszle przez katar. Można by pokusić się o stwierdzenie, ze dziecko zdrowe. Zalecenia? Wychodzić na spacery, wietrzyć. Plac zabaw możemy, a żłobka nie? I mam nie dać dziecka do żłobka, bo ma katar? Jakby nie było to ten katar ma od jakiegoś dziecka. A skoro moje dobrze się czuje, nie marudzi, ma apetyt. To czemu ma nie iść do żłobka. A że zarazi inne dziecko, może jak się zapoznają ze swoimi zarazkami to szybciej przestaną chorować. Rozumiem gdyby wszyscy tak robili, że dziecko z katarem siedzi w domu, ale nie robią? A tym sposobem w ciągu miesiąca byłabym tydzień w pracy.
    Pytanie mam jedno, to mnie nurtuje (a widzę, że panie opiekunki się wypowiadają) czy jak panie mają katar/kaszel, bez gorączki to czy biorą panie l4, czy przychodzą do pracy i opiekują się dziećmi?

  30. Reply
    Niki

    Cała prawda i tylko prawda 🙂 dziecko może być w przedszkolu chore, ale nauczyciel nie. No i również “moje dziecko może mieć 40 stopni i przyprowadzę je do przedszkola, ale kiedy inne dziecko ma chrypkę to zaraża”. To są zabawne sytuacje, kiedy dorośli są bardziej dziećmi niż same dzieci, ale z drugiej strony ten brak odpowiedzialności przeraża. To jest ogromny stres kiedy masz w grupie dziecko, które krztusi się własną plwociną.

  31. Reply
    Daria

    Hm.. A my już 2,5 tygodnia w domu.. A przecież temperatury nie ma, trochę go katar męczy i pokasłuje. Inni przyprowadzają chore, a my chcemy być fair i wymieniamy się L4 :/ Mogłam nie czytać komentarzy..

  32. Reply
    Emilia

    To jest chyba jakiś żart. Jak dziecko jest chore to się zostawia je w domu a nie posyła do przedszkola. Rodzice egoisci myślą tylko o sobie. A co z innymi dziećmi i z paniami nauczycielkami.to jedno chore dziecko może zarazić pół przedszkola.

  33. Reply
    Elwira

    Swojego syna trzymalam z katarem tygodniami w domu az doszlismy do wniosku ze to nie ma sensu, bo ja mlodego wylecze, a po 3 dniach w zlobku ma kolejny katar, wiec szedl do zlobka z katarem ale nigdy z goraczka czy chory. Dzis mam inny problem z corka ktora ma alergie naprawde, a panie w zlobku codziennie mowia ze kaszle, robilismy remont mieszkania i wystąpił alergen ,3 razy jeździłam do lekarza az pani doktor dała zaswiadczenie ze to nie choroba i co – tego samego snia panie kazały zabrac dziecko bo biegunka co okazalo sie nie prawdą. Moje dziecko jest wypychane ze żłobka. Jesli zaczne sie kłócić odbije sie to na dziecku, jak nic nie powiem będę sie bujać z dzieckiem w domu przez najbliższy rok.

  34. Reply
    Ewcik

    …..szkoda tylko ze niektorzy rodzice stosuja na codzien i na serio takie metody. A czytajac takie artykuly tylko utwierdzaja sie w swoim “chorym” przekonaniu…. przewrotny swiat…

  35. Reply
    Nina

    Przy pierwszym dziecku tez bylam taka “sierota”. Na pierwszym zebraniu wylozyli nam, ze chore dzieci trzymamy w domu. Zajelo mi pare ladnych miesiecy zanim zorientowalam sie, ze tylko moj maly siedzi w domu, pozostale z gilami do pasa swietnie bawia sie wsrod innych dzieci w przedszkolu.