Matka matce suką

poród naturalny czy cesarskie cięcie

Tego tekstu miało nie być. Zaczynałam go pisać kilka razy, by ze złością zatrzasnąć laptopa. Wcale nie chciałam, aby powstał. Myślami jednak wciąż na nowo wracałam do tego tematu, a moje wzburzenie nie mijało. Zakładam, że zdążyliście się przekonać, że raczej stronię od kontrowersji, że nie tym sposobem chcę budować społeczność i zyskiwać Czytelników. Są jednak chwile, kiedy czara goryczy nawet najbardziej wyluzowanych mamusiek się przelewa. I kiedy mają ochotę walnąć pięścią w klawiaturę i wrzasnąć “DOŚĆ”. Ja dziś właśnie krzyczę, moim protestem i nawoływaniem do opamiętania jest ten wpis.

Kilka dni temu ktoś ze znajomych czy obserwowanych blogerów wrzucił na fb print screen “rozmowy” mamusiek. Przeczytałam go i nie wiem, czy powinnam się śmiać, czy jednak płakać. W zasadzie długo nie docierało do mnie, że to autentyczny fragment rozmowy, a nie jakiś podły żart… Starałam się odszukać to zdjęcie, żeby je tu wstawić, jednak Facebook zalewany jest taką ilością treści, że nie sposób tego zrobić. Pozostaje mi przytoczyć to, co przeczytałam (jakże szkoda, że nie da się “odzobaczyć” czegoś, co się zobaczyło…).
Otóż na mamusiowej grupie jedna kobieta cieszyła się, że zbliżają się pierwsze urodziny jej dziecka i zastanawiała się jak je zorganizować. Ni w pięć, ni w dziewięć inna “uprzejma” mamusia odpisała jej tak:

“Nie schlebiaj sobie, że urodziłaś dziecko! Miałaś cesarkę, więc o porodzie nic nie wiesz. A Twoje dziecko nie będzie miało urodzin, co najwyżej może OBCHODZIĆ WYDOBĘCINY, bo zostało wydobyte przez lekarza, a nie przez własną matkę urodzone!”.

Po przeczytaniu tych dwóch zdań, w głowie huczała mi tylko jedna myśl: “Ale serio?!”. Serio, jesteś w stanie tak odnieść się do drugiego człowieka? Sprawia to, że czujesz się lepiej? Dowartościowuje Cię to? Dlaczego człowiek człowiekowi, kobieta kobiecie i matka matce wilkiem?! Jakim prawem?!
Wydawało mi się, że na temat porodu naturalnego vs cesarskiego cięcia napisano i powiedziano już naprawdę wszystko. Że to wyeksploatowane pole, tym bardziej że wg mnie ktoś, kto nie jest ginekologiem/położnikiem niewiele może mieć na ten temat do powiedzenia. Za jakim porodem jestem? Nikogo nie powinno to obchodzić! To nie demokratyczne wybory, nie głosowanie, ani casting na najlepszy pomysł. Jeśli za czymś jestem, to za edukacją, wiedzą i WOLNOŚCIĄ WYBORU.

Nie tylko w kwestii witania na świecie nowego członka rodziny. Tak naprawdę w każdym aspekcie życia. Dla mnie to proste: chcesz mieć in vitro, proszę bardzo. Nie popierasz i nie chcesz — też ok, ale pozwól innym na ich decyzje i wybory. Chodzisz do kościoła? Super, ale daj innym nie chodzić. W spokoju i szacunku. Masz białą skórę? Fajnie, ale równie fajnie, jeśli masz ciemniejszą, czerwoną lub żółtą. Nosisz okulary? Ok. Zajmujesz się domem i daje Ci to szczęście? Ekstra, tak trzymaj. Łączysz pracę zawodową z wychowywaniem dzieci? No i pięknie. Pozwólmy ludziom na ich wybory i do jasnej cholery — niech przyjdzie opanowanie i zrozumienie, że to NIE NASZA SPRAWA. Z kim ktoś śpi, gdzie mieszka, jak się uczy, w co wierzy i jaki zjada obiad. Jedyne, czego nie warto tolerować to… nietolerancji. To taki mój prywatny apel, nie tylko do matek.

Koniec końców — to nie ma żadnego znaczenia. Ludzie dzielą się na dobrych i… zagubionych, do których można, jeśli nas na to stać, wyciągnąć pomocną dłoń. Nie ma żadnych innych podziałów. Nikt nie ma prawa Was, jako matek, kobiet, pracowników, studentek, jako ludzi po prostu — dzielić na kategorie, wyśmiewać z powodu przekonań i wartości. To niby jest oczywiste, jednak wciąż przychodzą do mnie wiadomości pełne łez, od kobiet, które doświadczają odrzucenia, bo np. karmią swoje dzieci mlekiem modyfikowanym. Jestem pełna współczucia dla nich, a równocześnie nie mieści mi się w głowie, że coś takiego dzieje się w wykształconym, wydawałoby się, społeczeństwie w XXI wieku! To serio nie jest pierwsza klasa podstawówki, gdzie dzieci się śmieją z innych. Zastanawialiście się kiedyś, DLACZEGO to robią? Kto ich tego nauczył? Bo serio — nie urodziły się z podłą cechą wyśmiewania innych dzieci. Najwyższy czas spojrzeć w swoje odbicie w lustrze i zapytać samego siebie — czy jestem dobrych przykładem, wzorem dla moich dzieci? Czy w takim świecie chcę żyć? Czy chciałabym/chciałbym być tak potraktowany jak sam odnoszę się do innych?
Szacunek nic nie kosztuje, a często obok uśmiechu jest najcenniejszym, co możemy dać drugiemu człowiekowi.

Oboje moich dzieci przyszło na świat poprzez cesarskie cięcie :D.

Ps. A po bardziej optymistyczne, zdjęciowe okruszki zapraszam Was na profil Moi Mili na Instagramie 🙂

36 komentarzy

  1. Reply
    Kasia

    Jestem mamą 3 miesięcznych bliźniaków, które karmię mlekiem modyfikowanym. Brak czasu na przygotowanie zdrowych pełnowartościowyych posiłków, zmęczenie itp. sprawiły, że nie byłam w stanie wykarmić piersią moich maluchów. Generalnie staram się nie przejmować komentarzami innych ale ten, który usłyszałam w przychodni zapadł mi w pamieć. Po badaniu jedno moich dzieci zaczęło upominac się o jedzonko wiec wyjelam wczesniej przygotowane mleko i zaczęlam karmić malca po czym uslyszalam jak to jedna mama zaczela wymadrzac sie i mowic do drugiej, że karmienie piersią jest najzdrowsze i najkorzystniejsze dla dziecka ale karmienie mm jest wygodne po czym skinela broda w moja strone jakby chciala wskazac winowajczynie i dodala: o tak jak tu, wyjmuje butelke i problem z głowy.
    Osądzila mnie kompletnie nie znajac mojej sytuacji. Smutne… 🙁
    Nawet tego nie skomentowalam.

    1. Reply
      Kaja Wolnicka Post author

      Właśnie z tymi porozumiewawczymi spojrzeniami i NIBY pełnymi troski komentarzami trzeba walczyć. Stanowią one margines, jednak i tak niepotrzebnie zaśmiecają głowy takich fajnych mam jak Ty 🙂
      Podziwiam za siłę przy bliźniakach (moje marzenie!).
      Ps. Ja 2 x CC, a Leona karmiłam mm od 6 tygodnia życia.

      1. Reply
        Marta

        Dziewczyny takimi osobami nie należy w ogóle się przejmować! Wypuszczony jad do nich wróci, jak wszystko co dajemy 😄😘

    2. Reply
      Talkablespl

      hehehe! śmieszne… nie jestem tego taka pewna, kogo kosztuje mniej czasu, czy osoby, które karmią MM (muszą odpowiednio podgrzać wodę, wcześniej wyparzyć butelki, odmierzyć mieszankę i jeszcze zadbać o to by nie wystygło, akurat do momentu jak dziecię poprosi o jedzonko), czy może panie, które karmią piersią (wyjmują co mają, i pozamiatane). więc co to w ogóle za argument?

      1. Reply
        Anna

        W samo sedno 😀 Pierwsze dziecko od 6 tygodnia dokarmiałam mm – droga przez mękę z butelkami. Butle, sterylizowanie, przygotowywanie mleka w nocy, itp, wspominam jako koszmar. Więcej szczęścia i rozumu (zmiana metody karmienia) miałam przy drugim dziecku. Bez porównania wygodniejsza, łatwiejsza opcja. Wyciągam “cyca” i załatwione

      2. Reply
        Ewela

        Dokładnie! Karmienie mm jest dużo bardziej czasochlonne. Ja osobiście nie mogłam karmić piersią gdyż po porodzie ( cc ) byłam w izolatce gdyż nie wiedziano co mi jest , nie chcieli dopuścić małej do piersi ą później wiadomo… wszystko przeszlo.
        Uważam się, za dobrą matkę pomimo mm i cc .
        Wolę karmić mm i rodzić przez cc niż umrzeć bądź narazić dziecko na śmierć lub chorobę.

      3. Reply
        toflers

        Ja nie karmiłam mlekiem modyfikowanym i z mojego punktu widzenia jest ono wygodniejsze. Póki moje dziecko dostawało pierś nie spałam dłużej niż 2 godziny “ciurkiem”, jakieś 6 pobudek każdej nocy i wiszenie na pół śpiąco nad tym dzieckiem. Z mojego własnego wyboru trwało to 2 lata. 2 lata nieprzespanych nocy. I oczywiście nakarmić to dziecko mogłam tylko ja, nie tata, babcia czy wujek Zenek tą wyparzoną, odmierzoną niebyt zimną butlą. Ale przecież tylko “wyjmowałam co miałam” to żaden trud.

        1. Reply
          Ola

          Dwa lata nieprzespanych nocy? Już pólroczne niemowlę potrafi przespać ciągiem 6-7 godzin, wię w ostateczności jet karmione tylko raz, a co dopiero dwulatek, który je w zasadzie wszystko! Ono tym cycem to schabowego popija? Od razu mówię, nie jestem od oceniania kto i jak długo ma ochotę/ potrzebę karmić piersią,ale nie dajmy sobie wmówić, że roczne dziecko trzeba w nocy karmić. No chyba, że traktuje matkę jako smoczek uspokajający ale to zupełnie inny problem (o czym też wiem co nieco z autopsji) Tak sobie myślę, że my matki mamy tendencję do stawiania się w roli cierpiętnic. Zawsze nam się wydaje, że to nasze zmęczenie i ból są gorsze od innych.
          Syna karmiłam 15 m-cy, odstawił się w zasadzie sam bo nie potrzebował już mojego mleka. Ale jak ja zazdrościłam matkom karmiącym mm! Że mogą gdzieś wyjść bo butlę poda ktoś inny! Przy córce od początku nie szło. Mordowałyśmy się ponad dwa miesiące o utrzymanie laktacji. Ona wiecznie płacząca i głodna, ja zmęczona,obolała po trudnym porodzie i też płacząca bo sfrustrowana. I jeszcze w domu 2,5-latek wciąż odpychany na drugi plan (bo nie pójdę na spacer bo karmię, nie pobawię się klockami bo… karmię, i tak w kółko). Pzreszłyśmy na butlę. I pomogło. Choć też musiałam wstawać co trzy godziny,karmić, przewijać i jeszcze lecieć do kuchni myć i wyparzać butelki. I nagle okazało się, że jakoś nie wychodzę na imprezy czy do kina bez dziecka, a jadąc gdziekolwiek zabieram całą torbę butelek z wodą, mieszanką, zapasowe smoczki itd Dopiero zatęskniłam za karmieniem piersią…
          A wracając do porodu, już w trakcie pierwszej ciąży dowiedziałam się,że ze względów zdrowotnych nie dostanę żadnego znieczulenia. Wydałam na świat (jak Pan Bóg przykazał ;)) w bólach dwoje dzieci i wiecie co? Jakpatrzyłam na te kobiety po cesarkach ledwo poruszające się, zgarbione i obolałe to i siadanie sprawiało mi przyjemność. Tak się jakoś utarło w głowach niektórym ludziom, że ta cesarka to niczym zabieg u kosmetyczki. A przypominam, że to jest operacja, w dodatku obarczona ryzykiem i dla matki i dla dziecka, a niestety nie zawsze jest “widzimisię” matki lecz niestety koniecznością.
          Więc drogie mamy żadna z nas nie ma gorzej! Mamy tą wspólną frajdę, że MAMY dziecko!

          1. toflers

            Niby ma Pani dwoje dzieci, a takie infantylne rozumowanie. W schemacie rozwoju Pani wyczytała, że półroczne niemowle ma spać 6-7 godzin? A te co tyle nie śpią to co? Niedorozwinięte czy jak? Przecież każde dziecko jest inne. Cieszę się Pani szczęściem że Pani dzieci dobrze spały. Rzeczywiście nie Pani mnie oceniać, nie wyspałam się przez 2 lata i za nic tego nie żałuję, nikomu się nie skarżyłam, wręcz mało kto wiedział, że ja wciąż karmię bo kto to widział takie wielkie dziecko jeszcze przystawiać (nie raz to słyszałam albo jakieś głupie uśmieszki) , to MÓJ wybór tym bardziej że pokarm matki dla dziecka z alergią na krowie mleko jest wręcz lekarstwem. Domyślam się że ten schabowy miał być jedynie błyskotliwą metaforą (właściwie to nie karmiłam smażeniną dwulatka) ale cycek od zawsze służył mojemu dziecku do zasypiania i przez te 2 lata nie miałam ani ochoty ani energii żeby go tego oduczać. Po prostu mi się nie chciało. I niestety nie jest tak jak Pani pisze że żadna z nas nie ma gorzej, Pani się chyba po prostu dobrze trafiło, sta ten pomysł. Wszyscy zawsze trąbią o tym doskonałym samopoczuciu po naturalnym porodzie, nie to co po cesarkach. Ja przez 2 tygodnie po porodzie 3 kilowego dziecka nie mogłam usiąść. Nigdy się jakoś ze sobą nie pieściłam miałam się ekstra czuć przecież to poród siłami natury a tu taki “zonk”. Najgorszy czas w moim życiu. I na prawdę zazdrościłam tym po cesarce, one przynajmniej siedziały.

          2. Katarzyna

            Właśnie o tym jest post- każdy jest inny, każdy ma inną sytuację, inne dziecko. Po co tak oceniać? Moje pierwsze dziecko spało ciągiem 6-7 godzin w nocy, drugie budziło się co chwilę. Po prostu się nie najadało na dłużej, a butli odmawiało. I co zrobić? Nie dać jeść, niech krzyczy, w końcu wyrośnie? Możemy tylko tyle, na ile dzieci nam pozwolą i żadne wymądrzanie nic nie da.

    3. Reply
      Aleksandra

      Owszem jest najzdrowsze … no i ??? Nikt nie ma prawa osądzać kobiety za to jak karmi czym karmi i kiedy karmi. Według mnie karmienie z butli wcale nie jest wygodne. Trzeba ciągle myć wyparzać i chodzić z termosem przy wózku. Karmienie piersią za to jest wygodne – “wywalasz cyca i gotowe”. Ale nie każda z nas może karmić piersią (nie każda z nas może też karmić mm – mój syn nienawidzi mm, przez co już 17 miesiąc nie ma mowy o wyjściu nocnym). Nie znam Cię, ale jestem pewna, że jesteś najlepszą matką dla swoich dzieci i podziwiam Cię, bo masz dwoje maluchów … a ja uważam się za zmęczoną i zagubioną przy jednym…
      Powodzenia w dalszej rodzicielskiej drodze 😀

      1. Reply
        Klaudia

        Nie rozumiem sporu o to jaka metoda jest łatwiejsza. Pewnie w niektórych sytuacjach łatwiej byłoby nakarmic maleństwo piersią ,a w innych butlą. Każda z nas ma inną historię, a oceniając pochopnie obrazek jakiejś chwili rozładowujemy swoje frustracje spowodowane zupełnie czymś innym. Jakby tak nas ktoś obserwował od początku do końca to by nie śmiał nikogo osądzac. Tak samo z porodem, ja rodziłam o własnych siłach przez 49 godzin (za granicą, tam nie było możliwości podjęcia cc chociaż po 45h o nie bardzo prosiłam), nie karmiłam piersią tylko przez 6 miesięcy wisiałam z laktatorem bo kształt brodawek mi na to nie pozwolił i wiele łez mnie to kosztowało. Wredna Baba i tak będzie widziała jak karmię dziecko butelką i powie ,że jestem próżna i wygodna.

      2. Reply
        Ola

        Mam wrazenie ze przemawia pdzez Pania ogromna gorycz. Niby sie Pani nid skarzyla a jednak tj i teraz tak to odbieram. Ja karmilam syna piersia przez 13 miesiecy. Poczatki byly bardzo trudne bo po cc, wymuszonej brakiem postepu w porodzie i spadkiem ktg u dziecka, nie mialam pokarmu. A chcialamza wszelka cene bo mam azs, maz alergi, wiec ryzyko j malucha duze itp. Zawzielam sie miedzy karmieniami usypialam nad laktatorem zeby pobudzic laktacje i wygralam. Ale bylam szczesliwa choc okupilam to nieziemskim zmeczeniem. Moja mama znajac moja nature leniucha dk tej pory wspomina jak zasypialam nasiedzaco z synem przy piersi. Ale warto bylo bo choc tylko ja moglam go nakarmic to i tak wyparzanie laktatora i buteleczek chybabardziej mnie umeczylo. Zawsze tez moglam sciagnac pokarm i wyjsc bo tatus badz babcia mogla go pozniej tym moim mlekiem nakarmic. Czyli mozna i tak i tak. Terazczekajac nadrugie dziecko niewiemco bedzie, jak sie potoczy.czy dam rade urodzic czy juz nastawic sie na cc. Czy pojdzie latwiej z karmieniem czy znow walka. Ale to bedzie moja decyzja, moje zaangazowanie i tak jak napisala Kaja nikomu nic do tego, bo planowac mozna a zycie podazz swoim torem. Nieraz sie juz o tym przekonalam. Historii jest tyle ile jest kobiet. Jednej dzieci spia, ale nie jedza badz maja inne problemy. Ale mamy to szczescie byc matkami.

  2. Reply
    Talkablespl

    Ludzie są bezwzględni i patrzą na świat z perspektywy swojego czubka nosa. Widziałam ten post na facebooku i zamarłam. Do pewnego momentu myślałam, że to jakaś głupota i że znowu dałam się na barć. I co? i BUM! Świat naprawdę taki jest! Aż nie chce się wierzyć. Jednak na szczęście duża większość komentarzy pod tą wklejką dały mi nadzieję, że takie wąskie horyzonty mają nieliczni! Cóż z głupotą ciężko polemizować i przedstawiać argumenty.

    BTW: URODZIŁAM dwójkę moich dzieci przez CC! I to nawet nie była moja zachcianka. Los tak chciał. I uwierzcie, czuję się PRAWDZIWĄ MATKĄ. Bez względu na to co myśli ciemnogród.

  3. Reply
    Karolina

    ….zatkało mnie…pierwszy raz właśnie czytając ten komentarz pomyślałam o CC w kategorii nie- narodzin…. Mój poród co prawda naturalny ale ledwo uszłam z życiem i nastepnym razem mam nadzieję właśnie na CC…i będę świętować URODZINY dziecka każde jedne!

    1. Reply
      Kaja Wolnicka Post author

      Każdy poród jest dobry, jeśli kończy się szczęśliwym powitaniem dziecka przez mamę! Oby wszystkie kobiety to sobie uświadomiły…

  4. Reply
    Ania

    Mam 2 dzieci urodzonych naturalnie ale podziwiam wszystkie kobiety, które miały cc bo to są pełnowartościowe matki niczym nie różniące się od tych co rodziły sn. Tymbardziej, że cc często okupione jest dodatkowym stresem bo wykonywane jest w celu ratowania życia dziecka. Straszne jak w dzisiejszych czasach łatwo oceniać innych. Uważam że takie komentarze biorą się z zazdrości. Ja też czułam się gorsza bo 1 dziecko karmiła piersią tylko 6 tygodni później mm, myślałam że jestem złą matką że za mało walczyłam. Z kompleksu wyleczyło mnie 2 dziecko które bez problemów karmiłam 15 m-cy. Wtedy zrozumiałam że to córka nie chciała mojego pokarmu a nie ja nie potrafiłam jej wykarmić.

    1. Reply
      Kaja Wolnicka Post author

      To nie ma znaczenia – CC czy SN, KP czy MM, to tylko nic nie znaczące skróty, liczy się miłość do dziecka i dobre chęci, nic więcej!

  5. Reply
    Aga

    Dziewczyny nie zwracajcie uwagę na takie komentarze jak ten zacytowany przez autorkę bloga, bo piszą je internetowe trole. Znam kilka takich osób: piszą kontrowersyjne posty, najczęściej kogoś obrażające lub dotykające trudnych tematów ( poród, karmienie, szczepienie), tylko po to aby sprowokować dyskusje ( celowo używam słowa sprowokować). Im więcej komentarzy, tym bardziej się podniecają zasięgiem swojego chamstwa/ignorancji/niewiedzy. Jedyna odpowiedz na takie teksty to IGNOR, szkoda czasu na repostowabie, bo na to liczą!

    1. Reply
      Jola

      Tak , miłość jest super ważna ale jeżeli matka może coś super dobrego dać swojemu dziecku a dokonuje wyboru dla swojej wygody , że nie da , to niech ma świadomość że odbiera swojemu maleńkiemu
      dziecku część cennego zdrowia .

  6. Reply
    Agnieszka

    Ja też miałam 2 CC. Kiedyś bardzo to przeżywałam, że wg innych nie jestem matką, bo nie urodziłam tylko wyjeli ze mnie dzieciaczki. Ale dzięki temu są zdrowe i są na tym świecie. Pierwsza CC była ratująca, bo zanikało tętno a rozwarcie szło za wolno i po terminie. Drugie było za szybko po 1 CC. Jestem 100% Matką, bo kocham i dbam o moje Bąbelki najlepiej jak potrafie 🙂

  7. Reply
    Kinga

    A ja urodziłam sn i karmiłam piersią do 2 rż córeczkę i w życiu nigdy przenigdy źle nie pomyślałam o innych mamach, które rodziły cc czy karmiły w inny sposób. Skąd w ogóle u kobiet takie pomysły?? Wstyd!!!!!!

  8. Reply
    Elzbieta

    Ech dziewczyny… Ja urodziłam dwójkę moich synów SN, ale pierwszego karmiłam piersią tylko 2 tygodnie i to to z wielkimi kłopotami. Potem dałam butelkę i z głowy. Drugiego zaś karmiłam piersią, bo się uparłam. Czy to znaczy, że też jestem złą matką, bo dałam małemu butelkę? Nigdy w życiu! Moje chłopaki oddali by za mnie życie i to jest dla mnie najlepsza ocena mnie jako matki.

  9. Reply
    asia

    przed moją cesarką poród trwał 113 godzin!!!!! Liczone od początku jak miałam bóle parte. 3 dni się męczyłam ze skórczami. A próg bólu przekroczył moje i lekarzy możliwości. I jak tu porównywać?

  10. Reply
    toflers

    Też widziałam tą śmieszną konwersację i były tam wydobyciny nie wydobęciny tak nawiasem mówiąc. Mnie osobiście trochę śmieszy jak te wszystkie kobiety po cc pragną podkreślać, że urodziły. No jak urodziłyście, jak nie. Czyli jak to miałoby wyglądać gdyby ktoś Was zapytał jak się rodzi? “A no wiesz, tak z grubsza to kładziesz się, rozcinają Cię i wyciągają bobasa “. Ja nie chcę nikomu ubliżać, jestem za cesarką, chciałabym mieć cesarkę ale nie mówiłabym “urodziłam” tylko miałam cesarkę. Ktoś nawiedzony wymyślił te wydobyciny ale według mnie o porodzie mowa powinna być jeżeli jest siłami natury, a cesarka to operacyjne zakończenie ciąży po prostu. W fatalnej sytuacji są Panie w mękach próbujące rodzić naturalnie, którym i tak zrobiono cesarkę ale to właśnie te mówią że cc to wybawienie i łatwizna. A w kobietach jest zawiść bo one rodziły to dziecko, one cierpiały a ta co według nich walnęła się na wyro i jej wyciągnęli też mówi, że urodziła. Ja tam nie mam uprzedzeń w tym temacie, nie ważne czy wyszło “dołem czy górą” ważne żeby było zdrowe.

  11. Reply
    Aga

    A ja się zastanawiam czy wybrać sobie cc czy urodzić naturalnie bo taki mam wybór w kraju w którym aktualnie mieszkam. Gdy zobaczyłam ten post na fb bo również go widziałam, zaczęłam się śmiać a w głowie miałam jedno co za tepa idiotka pisze takie brednie. Czy to małolata napisała taki komentarz zapewne, hm… nie ma zbyt wiele rodzeństwa lub koleżanek z którymi mogłaby pogadać o takich sprawach jak poród, a może to facet jakiś ksiądz zacofany pod przykrywką. Dlaczego sugeruje że malolata i że brak jej rozmów z innymi osobami bo gdyby widziała i miała świadomość konsekwencji cesarki nie napisałaby takich głupot. Dla mnie cesarka jest większym ryzykiem niż poród naturalny w mojej rodzinie moja jedna z sióstr musiała mieć cesarke obliczenia mówiły, że miednica jest zbyt mała co groziło życiu dziecka jaki matki. Cesarka przekrslila marzenia o kolejnym dziecku po paru latach okazało się że została źle zszyta… Pierwsze dziecko poronila, drugie rodziła przez cesarke a trzeciego mieć nie może przez to że urodziła to drugie. Jak ktoś by napisał, że ona nie urodziła tylko wyciagnieto z niej dziecko nie wiem jak by zareagowała. Każdy poród jest porodem i sama jestem za naturalnym ale jeśli cesarka ma uratować moje dziecko i mnie to urodze przez cesarke bo życie jest dla mnie ważne i chce się nacieszyć macierzynstwem. Cesarka to ciężki zabieg ale ratujący życie wielu istot. szacunek dla kobiet które ja miały bo powrót do normalności jest cięższy niż po naturalnym porodzie. co do tamtego wpisu o tym że cesarka to nie poród to tak jakby porównał seks z gumką, to nie seks a bez to już seks… Żal mi tych kobiet i tyle w tym temacie (albo faceta bo internet skrywa wiele osobowości)

  12. Reply
    anet

    Za mniej niż miesiąc mam cesarkę, bo muszę. Temat cc i dyskusje które obserwuję wywołują u mnie dreszcze, a to co zacytowałaś, zabolało mnie… dziękuję za ten tekst, mam nadzieję że chociaż co któraś kobieta zrozumie

  13. Reply
    Agata

    Słowa, które przytoczyłaś, zabolały mnie bardzo. Mam na razie jednego syna, którego bardzo pragnęłam. Chciałam urodzić naturalnie i próbowałam. 2 dni regularnych skurczy niepozwalających zasnąć, ani normalnie funkcjonować. 2 noce jeżdżenia do szpitala i słowa lekarzy, że trzeba czekać… Gdy zaczęła się na dobre akcja porodowa, trwała 14 godzin, później 1,5 h partych, aż łaskawie pojawił się lekarz i nagle sie okazało, że dziecko źle ułożyło główke i biegiem na blok operacyjny. Dziecko niedotlenione, ja wykończona, zrezygnowana i jedną nogą na tamtym świecie. Trauma po porodzie nieunikniona. Nie wyobrażam sobie jaką trzeba być suką (przepraszam za to określenie), żeby tak zranić drugą matkę. Widać dorośli ludzie również nie grzeszą rozumem. A wystarczyłoby czasami pomyśleć, albo po prostu sie nie odzywac jesli nie ma się nic mądrego do powiedzenia – tak jak w przypadku tej osoby.

  14. Reply
    Agata

    Słowa, które przytoczyłaś, zabolały mnie bardzo. Mam na razie jednego syna, którego bardzo pragnęłam. Chciałam urodzić naturalnie i próbowałam. 2 dni regularnych skurczy niepozwalających zasnąć, ani normalnie funkcjonować. 2 noce jeżdżenia do szpitala i słowa lekarzy, że trzeba czekać… Gdy zaczęła się na dobre akcja porodowa, trwała 14 godzin, później 1,5 h partych, aż łaskawie pojawił się lekarz i nagle sie okazało, że dziecko źle ułożyło główke i biegiem na blok operacyjny. Dziecko niedotlenione, ja wykończona, zrezygnowana i jedną nogą na tamtym świecie. Trauma po porodzie nieunikniona. Nie wyobrażam sobie jaką trzeba być suką (przepraszam za to określenie), żeby tak zranić drugą matkę. Widać dorośli ludzie również nie grzeszą rozumem. A wystarczyłoby czasami pomyśleć, albo po prostu sie nie odzywac jesli nie ma się nic mądrego do powiedzenia – tak jak w przypadku tej osoby.

  15. Reply
    agata - the little things

    cudnie to napisałaś!
    najważniejsze to żyć w zgodzie z samym sobą i żyć swoim życiem nie cudzym. bo to szczęścia nie daje.

  16. Reply
    Anna

    Świetnie napisałaś. Naprawdę nic nikomu do tego, jak ktoś postanawia przeżyć swoje życie. Przeszłam cesarkę, nie dlatego, że chciałam. Po 14 godzinach porodu NS nastąpiła akcja ratowania życia mojego dziecka, które urodziło się w zamartwicy. Pewnie te “prawdziwe” matki kazałyby mi się drzeć, że chcę rodzić naturalnie 😉 Na szczęście w tamtych czasach takich absurdów nie było, a ja mam wspaniałą dorosłą i zdrową córkę, która żyje dzięki cesarce. Pępowiną udusiłaby się rodząc metodą naturalna. Czekam aż odezwą się kiedyś “matki”, które zaczną krytykować, że poród jedyny słuszny jest w domu, albo bez znieczulenia. I masz rację – tolerancji można u nas szukać ze świecą.