Park Linowy Bielany – Dziecięca Mapa Warszawy

park linowy bielany

Zbliża się ciepły i co najważniejsze – SUCHY weekend. To miła odmiana, po sześciu latach nieustannego deszczu (mam wrażenie, że tyle dokładnie trwają ostatnie opady…). Myślę, że każdy chętnie ruszy się z domu, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. A jeśli przy okazji da się przeżyć małą przygodę, to dzieciaki będą zachwycone! Dlatego pomyślałam, że podrzucę Wam wpis o parku linowym na warszawskich Bielanach, który odwiedziliśmy w okolicach końca tegorocznych wakacji. W sumie jedyna różnica polega na tym, że będziecie musieli się ubrać trochę cieplej, adekwatnie do pogody. Poziom dziecięcej (i nie tylko!) frajdy pozostaje bez zmian.

Był to drugi park linowy odwiedzony przez nas w dość krótkim czasie, stąd mieliśmy porównanie i garść wniosków. Ale zanim wnioski, to parę słów opisu. Dla mnie wielką zaletą tego miejsca jest położenie – tuż przy Wisłostradzie, a jednak gdy już jesteśmy na miejscu, trudno zorientować się, że tuż obok przebiega jedna z najbardziej uczęszczanych stołecznych dróg. Wokół zieleń, cisza i spokój, tereny wprost wymarzone do spacerów. Tylko kawałek dalej rozpoczyna się moja ukochana Kępa Potocka – z kaczkami, które czekają, żeby je nakarmić, z placami zabaw, z kawiarniami…

Park Linowy Bielany – przygoda z liną na wysokości!

Park Linowy Bielany nie ma adresu administracyjnego, zbudowany jest na terenie zielonym, w Parku przy Lesie Bielańskim. W nawigację wpiszcie: Gwiaździsta 79A, podprowadzi Was tak blisko, jak to możliwe. Na teren nie ma wjazdu, z miejscami parkingowymi bywa różnie – weźcie to pod uwagę planując wypad.

Zaletą jest różnorodny wybór tras – jest ich aż 5. Myślę, że z tą najłatwiejszą da sobie radę nawet trzylatek (jest ona w całości zabezpieczona siatką ochronną, więc jest bezpiecznie). Te najtrudniejsze przyprawiały mnie o zawrót głowy od samego patrzenia! Mam lęk wysokości, więc przejście po takich cienkich linkach i deseczkach, to dla mnie w ogóle abstrakcja – podjęłam się tego raz, aby sobie udowodnić, że dam radę. Dałam, ale nie zamierzam powtarzać przeżycia, if you know what I mean… ;).

Ogromny plus za obowiązkowe i faktycznie drobiazgowo przeprowadzone szkolenie przed rozpoczęciem wybranej trasy. Każdy, niezależnie od wieku, umiejętności i ścieżki, na którą się zdecydował, pod okiem instruktora uczy się bezpiecznie pokonywać przeszkody, przepinać karabińczyki itp. To wszystko sprawia, że już na bardzo wstępnym etapie można orzec, że taka na ten przykład ja na super trudnej trasie czarnej to nieporozumienie 😛 Dobrej jakości sprzęt – widać, że zadbany i regularnie sprawdzany.

Jeśli chodzi o minus, to mam jeden. W porównaniu z drugim parkiem linowym, w którym Leon się wspinał ostatnio, tu brakowało mi obsługi przy trasach. Po szkoleniu wszyscy są pozostawieni trochę sami sobie. Tzn. kręcą się instruktorzy, jednak podczas naszej wizyty było ich zdecydowanie za mało w stosunku do ilości ludzi “na wysokości”. Dla starszych dzieci i dorosłych nie jest to może wielki problem. Jednak dla Leona była to dopiero druga wizyta w parku linowym i 2-3 razy potrzebował asysty kogoś bardziej doświadczonego (raz dlatego, że sprzęt był po prostu za duży dla niego i po prostu nie miał możliwości wpiąć się tyrolką na linę).

Jednak poza tymi drobiazgami, spędziliśmy tam dobry czas, Leon był bardzo zadowolony. Wychodził wymęczony za wszystkie czasy, a od tamtej pory kilkukrotnie pytał, kiedy wrócimy. Zatem myślę, że z czystym sumieniem możemy polecić Wam to miejsce 🙂 Aha, ciekawostką jest fakt, że można tu zorganizować urodziny dla dzieci 🙂 Ciekawa alternatywa dla “kulek” i innych tego typu miejsc.